[ Pobierz całość w formacie PDF ]
spłodzenie potomka. No cóż. Gra dobiegała końca. Jutro o tej porze będzie już w drodze do swojej posiadłości w Devon. - Gdy tylko nasz powóz zniknie za zakrętem, Nicki natychmiast stąd wyjedzie - oświadczyła pani du Ville mężowi, gdy ubierali się do kolacji. W odpowiedzi ucałował czubek głowy żony, po czym zapiął jej na szyi brylantową kolię. - Nie możesz zrobić nic ponad to, co zrobiłaś, moja droga. I przestań się wreszcie zamartwiać, bo to zle wpływa na twoje serce. - Na moje serce zle wpływa świadomość, że gdy wreszcie po latach wikłania się w liczne związki z nieodpowiednimi kobietami Nicki zdołał się ożenić z dziewczyną wprost dla niego wymarzoną, to teraz nie chce z nią sypiać! - Ależ moja droga! - Ojciec Nicholasa udał zgorszony ton. - Nie mów mi, że poniżyłaś się do wypytywania służby. - Nie musiałam - odparła smutnym głosem jego małżonka. -Widzę, co się dzieje. Gdyby Nicki sypiał z Julianną, nie wodziłaby za nim tak tęsknym spojrzeniem. Ta dziewczyna jest w nim po uszy zakochana. - Nie możesz zmusić Nicholasa, by odwzajemnił jej uczucia. - Och, ona w żadnym razie nie jest mu obojętna. Kiedy tylko zapomina, jak bardzo jej nienawidzi, jest nią zachwycony. To piękna i czarująca istota. - Podniosła się ciężko z krzesła. -I jestem gotowa się założyć o duże pieniądze, że zauważył to już w czasie tej okropnej maskarady. - Być może. - Nie być może, tylko na pewno! Nicholas od wielu lat nie prowadził się zbyt dobrze, ale jak do tej pory nigdy nie było mowy o żadnym skandalu. W żadnym razie nie zabrałby Julianny do swojego pokoju, będąc gościem w cudzym domu, gdyby kompletnie nie stracił dla niej głowy! Nie mogąc oprzeć się logice tego wywodu, pan du Ville mruknął pod nosem: - W takim razie może jeszcze wszystko się ułoży. Jego żona smętnie zwiesiła ramiona. - Zastanawiałam się, czy nie powiedzieć czegoś Juliannie, nie zachęcić jej do dalszych wysiłków, doszłam jednak do wniosku, że gdyby wiedziała, iż zorientowałam się w sytuacji, czułaby się bardzo upokorzona. Teraz już tylko cud mógłby ich połączyć. 12 Julianna stała przy toaletce, trzymając w dłoni pudełko z listami pisanymi do babci. Prezenty bożonarodzeniowe, które dostała tego wieczoru, leżały porozrzucane na łóżku. Nicki zamierzał jutro wyjechać - tak, jak jej zapowiedział w dniu przyjazdu, a wczoraj potwierdził to kamerdyner. Mąż i jego rodzice byli dla niej wyjątkowo hojni, chociaż podarki od Nicholasa wydawały się bardzo bezosobowe, kupione jedynie z myślą o zachowaniu pozorów. Ofiarował również prezenty rodzicom, jakby były od niego i od Julianny. A kiedy zaczął otwierać podarunki przeznaczone dla niego, wszyscy od razu zauważyli, że nie było nic od żony. On jednak wyjaśnił, że Julianna chce mu dać prezent pózniej. Dał nawet do zrozumienia znaczącym uśmiechem, że wolałaby mu go dać na osobności. Prawda jednak wyglądała inaczej. Julianna nie zrobiła nikomu prezentów, bo nie miała co ofiarować... z wyjątkiem zawartości pudełka, które trzymała teraz w ręku. Chciała dać je Nicholasowi. Nicki . W ostatnim tygodniu słyszała to zdrobnienie tyle razy, że sama zaczęła o nim tak myśleć. Przez cały czas robiła też wszystko, by zwrócić na siebie uwagę męża, by ujrzał ją w innym niż dotąd świetle. Flirtowała z nim bez końca, godzinami układała włosy i spędzała wiele czasu rozmyślając, co powinna na siebie włożyć. Kilka razy wydawało jej się nawet, że Nicki patrzy na nią dość szczególnie... tak samo, jak na nią patrzył w swojej sypialni tamtej dawno minionej nocy... jakby miał ochotę ją pocałować. Julianna była w nim bardzo zakochana. Zdała sobie z tego w pełni sprawę w ciągu ubiegłego cudownego, przerażającego tygodnia. Dowiedziała się też czegoś, co kazało jej podjąć jeszcze jedną próbę pojednania. Matka Nickiego powiedziała, że bardzo kochał dzieci, przepadał za swoimi siostrzenicami i marzył o własnych potomkach. Wyrażała też nadzieję, że spłodzi syna, by ich nazwisko nie zaginęło. W obecnej sytuacji stało się to niemożliwe. Z winy Julianny. To ona ściągnęła na niego ten koszmar i jeśli istniał jakiś sposób, by jeszcze naprawić zło, powinna koniecznie spróbować. Skandal związany z rozwodem okryłby niesławą całą rodzinę, nie tylko Juliannę. Poza tym w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat tylko kilka par zdołało oficjalnie zerwać związek małżeński, należało więc uznać, że już do końca są na siebie skazani. Do końca pustego, bezdzietnego życia, o ile Julianna czegoś nie zrobi. A teraz mogła zrobić już tylko jedno - pokazać mu listy. Stanowiły jedyny dowód , iż nie planowała ich spotkania na balu ani nie próbowała złapać Nicholasa w pułapkę. Tylko że jeśli pokaże mu listy, odkryje się przed nim całkowicie... Nicki będzie wiedział o niej wszystko: kim jest, kim nie była, kim chciałaby zostać. To właśnie znajdowało się na tych kartkach. Noc była jeszcze dość wczesna i Julianna słyszała, że Nicki wciąż kręci się po pokoju. Modląc się gorąco, by jej plan się powiódł, podeszła do drzwi łączących ich sypialnie i zapukała. Otworzył, spojrzał na Juliannę i o mało nie zatrzasnął jej drzwi przed nosem. Miała na sobie wiśniowy, aksamitny szlafrok z głębokim, owalnym dekoltem, gęste włosy opadały jej na ramiona niczym płynne złoto. Wyglądała wprost zniewalająco. - O co chodzi? - zapytał ostro, cofając się o krok. - Chciałam... chciałam ci coś podarować - powiedziała, zbliżając się do niego. - Wez to, proszę. - Co to jest? - Wez to. Po prostu wez. - A czemu, do diabła, miałbym to zrobić? - Bo to jest prezent... świąteczny prezent ode mnie. - Ja nie chcę od ciebie niczego, Julianno. - Chcesz mieć dzieci! - wykrzyknęła, niemal tak samo zdumiona swymi słowami, jak Nicki.
[ Pobierz całość w formacie PDF ] zanotowane.pldoc.pisz.plpdf.pisz.plbialaorchidea.pev.pl
|