X

Wątki
 
[ Pobierz całość w formacie PDF ]

nieznacznie głowę. Szybko wrócił do poprzedniej pozycji, zamykając przy tym
oczy, aby uspokoić rozkołysane niebo i ziemię.
Pózniej, poprzez rozsadzające głowę dzwonienie dotarł do niego hałas,
intrygujący na tyle, że mimo mdłości zdecydował się jeszcze raz otworzyć oczy.
Bestie przyprowadziły nowego jeńca. Sądząc po stroju, musiał to być Koczownik.
Jego również rozciągnięto na ziemi obok Forsa. Bestie uraczyły go kilkoma
potężnymi kopniakami, po czym odeszły, wygrażając więzniom zaciśniętymi
pięściami.
Umysł Forsa ogarnął zamęt. Głowa zaczęła mu ciążyć, nie był w stanie zebrać w
całości rozpełzających się we wszystkie strony strzępków myśli. Ich miejsce
zajmował coraz bardziej ból, wypełniając bez reszty umęczone ciało. Leżał
nieruchomo wsłuchany w siebie, próbując zwalczyć cierpienie.
W pewnej chwili z odrętwienia wyrwał go przenikliwy pisk. Kątem oka dostrzegł,
jak nowo przybyła Bestia z westchnieniem ugii ściąga z pleców wiklinową klatkę
z miotającymi się wewnątrz dużymi szczurami i stawia ją opodal. Pozbywszy się
ciężaru, odgięła do tyłu przygarbiony kark, po czym dołączyła do rozciągniętej
pod pobliskim drzewem czwórki kompanów. Rozległy się przypominające
szczekanie, gardłowe dzwięki mowy, która dla Forsa była zupełnie
niezrozumiała.
W szczelinach pomiędzy prętami kosza raz po raz zapalały się czerwone iskierki
małych, dzikich oczu, wpatrujących się w niego przenikliwym, inteligentnym
spojrzeniem.
Inteligencję gryzoni zdawało się również potwierdzać ich zachowanie. W chwili
gdy rozległ się pisk, zwierzęta cichły i nieruchomiały, wsłuchując się jakby w
padające polecenia, czy komentarze. Jak długo trwały te wzajemne oględziny?
Czas w swym normalnym wymiarze przestał dla Forsa istnieć. Bestie rozpaliły
ogień i umieściły nad nim krwawe strzępy mięsa, niektóre wciąż jeszcze pokryte
końską skórą. Gdy w powietrzu rozszedł się zapach pieczeni szczury oszalały,
skacząc po klatce z sięgającym granic słyszalności cienkim piskiem, co jednak
zupełnie nie poruszyło ich ucztujących panów. Dopiero po skończonym posiłku
jeden z nich podniósł się, podszedł do kosza i potrząsając nim, krzyknął coś
głośno. Zwierzęta uspokoiły się, a po chwili pomiędzy prętami ponownie ukazały
się przekrwione oczy - złe, głodne oczy, pożądliwe wpatrzone w więzniów.
W umyśle Forsa zaczęło kiełkować straszliwe podejrzenie. Chłopak chciał
przekonać siebie samego, że jego domysły są nieprawdziwe, że to, co podsuwa mu
wyobraznia jest tylko wytworem udręczonego cierpieniem mózgu. Przecież to
niemożliwe, aby Bestie chciały dać ich szczurom na pożarcie. Nie chcąc
dopuścić tej myśli do świadomości, czuł narastającą wewnątrz panikę. Wie, że
jeśli się załamie i uwierzy, to przestanie nad sobą panować. Jak jednak nie
uwierzyć, gdy te przeklęte szczury patrzą i patrzą. Od czasu do czasu widział
błyski pazurów i drobnych białych zębów. Najgorsze jednak były te czujne, bez
chwili wytchnienia patrzące oczy.
Nie działo się nic i tylko wydłużające się coraz bardziej cienie wskazywały
upływ czasu. Zrobiło się pózne popołudnie, gdy do obozu dotarła ostatnia grupa
Bestii, przyprowadzona przez wodza całej wyprawy. Nie był to wyższy od
pozostałych członek plemienia, niemniej widoczna na każdym kroku pewność
siebie oraz nie pozbawiona arogancji wyniosłość sprawiały, że zdawał się
górować nad pobratymcami. Część twarzowa łysej czaszki nie wyróżniała się
niczym niezwykłym w stosunku do pozostałych osobników - takie same wydłużone,
wąskie szczęki z mnóstwem ostrych kłów, tak samo umieszczone szparki nozdrzy,
takie same oczy ukryte pod grubym wałem kostnym. Natomiast tylną część głowy
tworzyła, kryjąca mózg, kulista puszka, przynajmniej o połowę przewyższająca
rozmiarami czaszki reszty hordy. W wyrazie oczu przywódcy czaiła się jakaś
przebiegłość, coś, co sprawiało, że patrzył na świat inaczej i widział więcej,
niż zwykła Bestia. Choć tudno byłoby go nazwać człowiekiem, widać było [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • bialaorchidea.pev.pl
  •  
    Copyright � 2006 MySite. Designed by Web Page Templates

    Drogi użytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam siÄ™ na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerów w celu dopasowania treÅ›ci do moich potrzeb. PrzeczytaÅ‚em(am) PolitykÄ™ prywatnoÅ›ci. Rozumiem jÄ… i akceptujÄ™.

     Tak, zgadzam siÄ™ na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerów w celu personalizowania wyÅ›wietlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treÅ›ci marketingowych. PrzeczytaÅ‚em(am) PolitykÄ™ prywatnoÅ›ci. Rozumiem jÄ… i akceptujÄ™.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.